Poczucie winy po zdradzie partnera. Skąd się bierze? Inspiracją do podjęcia tego tematu jest wyznanie Joanny Opozdy, która na łamach magazynu "Z kobiecej strony" przyznała, że mierzyła się z trudnymi emocjami po zdradzie męża. - Kiedy te wszystkie rzeczy zaczęły wypływać na wierzch, czułam okropne zażenowanie.
W większości przypadków zdrady, pary mają do czynienia nie tylko z następstwami niewierności. Późniejsze poczucie winy po zdradzie jest nieuniknione i bardzo powszechne. Czy obecnie masz do czynienia z własnymi ukrytymi uczuciami winy, wstydu i obwiniania siebie? Nie jesteś sam. Takie poczucie winy może odgrywać dwie role.
Po tym, jak ktoś zdradza w związku, seks przechodzi w zupełnie inny, bardziej skomplikowany wymiar, który jest prawie niemożliwy do rozwikłania. Komunikacja w związku kuleje, zaufanie znika jak kamfora, a seks z osobą, która Cię zdradziła, staje się przerażający. Z początku nawet nie można uciec od myśli, że ktoś inny
Nasze poczucie winy związane z pieniędzmi jest uzasadnione. Unser Schuldgefühl im Zusammenhang mit dem Geld ist durchaus berechtigt. Drugie to było niewiarygodne poczucie winy. Und das andere ist unglaubliches Schuldgefühl. Litość i poczucie winy to za mało. Nein, Mitleid und Schuld helfen nicht. A teraz sid wykorzystuje moje poczucie winy.
metalin Re: po zdradzie 27.08.07, 10:28 Jakby kontynuując .a może zdradził , ponieważ pragnął kobiety nieco mniej silnej , takiej , przy której mógłby poczuć się pełnowartościowym facetem, może
Właśnie stąd później bierze się poczucie winy, nawet jeśli to my jesteśmy ofiarami. Ale fakt, że oboje ponosimy odpowiedzialność za klęskę, powoduje, że powinniśmy uwolnić się od poczucia winy. Trzeba przyznać sobie, że się zawaliło sprawę, ale na pewno nie w 100%. Po drugie zastanówmy się, co to poczucie winy nam mówi.
Zdrada - kącik złamanych serc, portal dla zdradzonych i nieszczęśliwych. Tutaj znajdziesz zrozumienie i przyjaciół.
Więc skoro doszło do zdrady i czujemy się potwornie źle, wówczas, potrzebujemy wyrzucić cały ogrom żalu, złości, frustracji, smutku, poczucia odrzucenia i wszystkiego, co urosło w nas w tym momencie. Brak złości jest sygnałem, że praktycznie waszego związku już nie ma, a dokładnie nie ma więzi i relacji, jest tylko papier
Odp: Nienawiść do żony po jej zdradzie. MagdaLena1111 napisał/a: Mylisz się, Ela. Zdradzony80 trzyma się żony, bo nie wierzy, że ktoś inny jest w stanie go pokochać. Skór ta, dla której poświęcił wszystko (znajdziesz opis tego w jego poście) odrzuciła go i poszła w tango za kilka komplementów, to nie ma nadziei.
O przebaczeniu możemy mówić, gdy mimo iż doszło do naruszenia więzi małżeńskiej poprzez jakieś naganne zachowanie drugiej strony (męża czy żony) np. zdradę, strona pokrzywdzona chce kontynuować małżeństwo. Można więc przyjąć założenie, że mimo tego nagannego zachowania drugiej strony, nie doszło do rozpadu więzi
BZFVTSy. Witam po oszustwach kłamstwach i zdradach męża czuję niepokój dziwne uczucie w żołądku które podchodzi do klatki piersiowej i nie mam poczucia bezpieczeństwa przy nim a był / jest dla mnie najbliższą osobą jesteśmy razem 13 lat KOBIETA, 31 LAT ponad rok temu Badania krwi - stężenie białka całkowitego Białka są odpowiedzialne głownie za utrzymanie objętości krwi krążącej, transport wielu substancji, także odporność immunologiczną i zapalną. Więcej o białkach opowie lek. Łukasz Kowalski. Po odkryciu zdrady mogą wystąpić silne objawy somatyczne: palpitacja serca, ucisk w piersiach, ból żołądka, migreny. Znajdź sposoby na uspokojenie się. Najlepszą metodą jest ruch. Codziennie dużo spaceruj szybkim krokiem, pływaj, ćwicz. To nie tylko obniży poziom hormonów stresu, ale też cię wyciszy i pozwoli ci lepiej wystawia na szwank zaufanie do ludzi, nawet najbliższych. Potęguje poczucie samotności. Jak Pani pisze mąż jest najbliższą dla Pani osobą - ale proszę rozejrzeć się wokół siebie - może warto odnowić jakieś stare przyjaźnie - więzy rodzinne. Brak poczucia bezpieczeństwa bierze się też, że strachu przed osamotnieniem. Proszę nie zaniedbywać się, nie siedzieć w domu i nie płakać, ale pracować, spotykać się z przyjaciółmi, a nawet wyznaczyć sobie jakieś nowe zadanie, np. zrobienie prawa jazdy, odwiedziny u starych przyjaciół itp. Proszę też pamiętać, że zmienić można tylko siebie. Jesteśmy współodpowiedzialni za nasz związek, ale nie za to, co postanowi nasz partner. Trzeba natomiast mówić o swoich potrzebach i oczekiwaniach. Jeżeli objawy somatycznie nie miną w przeciągu paru tygodni proszę rozważyć terapię. Pozdrawiam. 0 W typowych związkach przyjęte jest, że „zachowania i działania seksualne” zarezerwowane są wyłącznie dla stałego partnera. Dlatego też złamanie tej zasady uważane jest za zdradę i poważne naruszenie zasad funkcjonowania związku. Zdrada staje się zwykle przyczyną poważnego kryzysu w życiu pary. Osoba zdradzona czuje się tak, jakby "zawalił isię je cały świat". Ma poczucie krzywdy, czuje się oszukana, poniżona, mało atrakcyjna, spada jej poczucie własnej wartości. Może miec także poczuce winy, gdyż zdada bywa właściwie skutkiem dużo wcześniejszych problemów w funkcjonowaniu związku. Trudno mieć poczucie bezpieczeństwa, gdy ktoś najbliższy okazał się tak nielojalny, lub niedojrzały, że zamiast szukać rozwiązań dla problemów w Waszymzwiązku, szukał rozwiązań tylko dla siebie - i zdradzał... Pani poczucie bezpieczeństwa może zacząc powoli się odbudowywać, jeżeli oboje zaczniecie Państwo pracowac nad odbudową związku. 0 Dzień Dobry Pani, Dziękuję, że podzieliła się Pani swoim jakże trudnym doświadczeniem emocjonalnym. Wyobrażam sobie i jestem w stanie zrozumieć, co Pani czuje (tak jak potrafię). Opisane przez Panią symptomy są odpowiedzią Pani organizmu na ostry stres. Zachęcałabym Panią mocno, by spojrzeć na swoje doświadczenie z wdzięcznością..., paradoksalnie rozwojowo... Zacznę od tego, że Pani Mąż być może dawał Pani niewerbalne sygnały/informacje/wskazówki, że prawdopodobnie czegoś w Państwa związku brakuje, że ma jakieś potrzeby, pragnienia? Prawdopodobnie (często tak się dzieje w związkach) nie rozmawialiście Państwo o swoich potrzebach/pragnieniach i w ślad za tym nie odpowiadaliście na nie wzajemnie? Być może Pani również nie mówiła o swoich potrzebach...? Jak ja to widzę? Zachęcałabym Panią by spojrzeć na swoją relację z Mężem rozwojowo, że najwyraźniej to czemuś służyło. Bo zawsze jest czegoś przyczyna i skutek. Chcę Pani powiedzieć, że po zdradzie Partnerzy (dopiero!) zaczynają podejmować dialog miedzy sobą i mówić o swoich potrzebach, priorytetach, staja się bardziej uważni na siebie i zaczynają otwierać się na wzajemne potrzeby i na nie odpowiadać... Bo dla dojrzałego związku przejście fazy kryzysowej jest rozwojowe i odnawia relację. Napisała Pani, na co zwróciłam szczególną uwagę, że Pani Mąż "jest dla mnie najbliższą osobą jesteśmy razem 13 lat" i tak myślę, że to mógłby być jeden z czynników poszukiwań Męża na zewnątrz? Tym bardziej, że jesteście Państwo trzynaście lat razem i być może jest to ten czas na zatrzymanie się i "ożywcze" zmiany w Waszym małżeństwie?. Tak więc niezupełnie odpowiadając na Pani pytanie, pozwoliłam sobie na zaprezentowanie Pani innej perspektywy... Do rozważenia... Zyczę Pani tego, czego Pani teraz najbardziej potrzebuje, @ 0 Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych znajdziesz do nich odnośniki: Jak poradzić sobie po zdradach męża? – odpowiada Mgr Bożena Waluś Jak naprawić relacje z mężem po zdradzie? – odpowiada Mgr Kamila Drozd Problemy zdrad w małżeństwie – odpowiada Mgr Justyna Piątkowska Czy dobrze robię nie wybaczając zdrady partnerowi? – odpowiada Mgr Justyna Piątkowska Podejrzenie zdrady rok po ślubie – odpowiada Mgr Agata Hensoldt-Jankowska Jak odbudować związek po zdradzie ukochanego człowieka? – odpowiada Mgr Irena Mielnik - Madej Czy warto wybaczyć zdradę narzeczonemu? – odpowiada Mgr Magdalena Golicz Jak zacząć żyć po zdradzie ukochanego człowieka? – odpowiada Mgr Irena Mielnik - Madej Jak żyć dalej po zdradzie męża? – odpowiada Mgr Anna Ingarden Zdrada 13 lat po ślubie i przeprosiny męża – odpowiada Mgr Joanna Marciniak artykuły
Depresja po zdradzie wywołana jest nadmiernym napięciem i trudnościami w powrocie do równowagi życiowej. Granica zdrady w każdym związku może leżeć gdzie indziej, niemniej jednak, kiedy dochodzi do wydarzenia uznanego przez partnerów za zdradę, trudno jest uniknąć jej negatywnych skutków. W związku, który niósł ze sobą duży ładunek emocjonalny, osoba zdradzona doświadcza mnóstwa często skrajnych odczuć. Krajobraz związku po akcie niewierności to balansowanie pomiędzy miłością a nienawiścią, poczuciem winy i krzywdy, smutkiem, obniżoną samooceną i żalem. W skrajnych przypadkach pojawiają się zaburzenia o charakterze depresyjnym. Jakie są objawy i na czym polega terapia depresji po zdradzie? Spis treściObjawy depresji po zdradzieJak sobie radzić, kiedy zgłosić się na terapię?Leczenie depresji po zdradzie Jakie skutki społeczne może spowodować depresja po zdradzie, skoro statystyki bezlitośnie pokazują, że zdrada pojawia się w coraz większej liczbie związków? Decydując się na wspólne życie, budowanie przyszłości czy wychowywanie dzieci, para zawiera pewnego rodzaju układ, w którym obje strony angażują wysiłek, emocje, energię i czas, budując jednocześnie unikatową relację. Z tego właśnie powodu w większości par tak duży nacisk kładzie się na zachowanie wierności. Potrzeba bycia tą "jedyną" osobą, tworzenie wyjątkowej intymności i poczucia bezpieczeństwa sprawia, że każdy przejaw niewierności może zatrząść systemem rodzinnym w posadach. Objawy depresji po zdradzie Doświadczenie niewierności może wiązać się ze skrajnym wyczerpaniem emocjonalnym. Brak wiary w to, że po zdradzie można znowu zaufać, zniszczenie głęboko do tej pory zakorzenionych przekonań na temat siebie, swojego partnera i wzajemnej relacji, często wywracają świat osoby zdradzonej "do góry nogami". Przedłużająca się apatia, stany lękowe, czy zbyt długo trwające obniżenie nastroju, może wskazywać na depresję reaktywną. Ten rodzaj depresji często występuje, jako reakcja na nadmierny stres lub traumatyczne doświadczenia między innymi takie jak: śmierć bliskiej osoby, udział bądź bycie światkiem wypadku, ale również może pojawić się w wyniku zdrady lub porzucenia przez partnera. Utrzymujące się, zaistniałe w wyniku zdrady objawy, które powinny zaniepokoić to: dominujący codzienne funkcjonowanie głęboki smutek, zobojętnienie na kontakty społeczne, trudność w kontynuowaniu lub podejmowaniu codziennych aktywności (w tym zawodowych), spowolnienie funkcji psychoruchowych oraz problemy z koncentracją i pamięcią (zaburzenia funkcji poznawczych), epizody lękowe lub przedłużający się, dający wrażenie ciągłości stan lęku, utrata poczucia sensu życia, myśli samobójcze. Jak sobie radzić, kiedy zgłosić się na terapię? Tego typu objawy nie powinny być bagatelizowane. Zaniedbanie ich może przynieść dodatkowe negatywne konsekwencje, zarówno w obszarze zdrowia jak i jakości codziennego życia (pozostałe relacje społeczne, życie zawodowe, itp.). Warto wtedy skonsultować się z psychologiem i nie wykluczać wsparcia farmakologicznego lekarza psychiatry. Faktem jest, że zwykle osobie która jest w centrum wydarzeń, niezwykle trudno zauważyć granicę między negatywnymi konsekwencjami, które zwykle pojawiają się u osoby zdradzonej a objawami depresji po zdradzie. Dlatego też dla własnego bezpieczeństwa warto przy pojawieniu się pierwszych negatywnych skutków zdrady zdecydować się na konsultację u psychologa. Uczucia i myśli zwykle pojawiające się w wyniku doświadczenia zdrady to: złość, poczucie wstydu, lęk, niepokój, wrażenie, że cały świat legł w gruzach i towarzyszące temu poczucie bezradności, nagłe pojawienie się trudności ze snem, nawracające wizje zdrady (tzw. flashback), zmiany w obszarze zachowania np.: napady złości, przejawy agresji, nadużywanie substancji psychoaktywnych. Występowanie powyższych czynników nie musi być jednoznaczne z depresją, jednak ich dokuczliwość oraz negatywne konsekwencje, są wystarczającym powodem, aby chcieć się ich pozbyć. Często samodzielne poradzenie sobie z negatywnymi doświadczeniami, które pojawiły się w wyniku niewierności, przerastają siły osoby zdradzonej. Trudno jest jej wiarygodnie zdecydować czy to, co się z nią dzieje, to już depresja czy jeszcze niewymagające leczenia nieprzyjemne objawy trudnej sytuacji, w której się znalazła. W takiej sytuacji przy nasilających się destruktywnych objawach należy skonsultować się ze specjalistą. Decydując się na wsparcie psychoterapeuty spodziewać się można: powrotu do względnej równowagi emocjonalnej i poczucia bezpieczeństwa, odzyskania poczucia sprawczości, zaufania do siebie i związku jako takiego, odbudowania poczucia własnej wartości, wypracowania mechanizmów radzenia sobie z poczuciem leku, dręczących myśli, flashbacków itp. Leczenie depresji po zdradzie Leczenie depresji po zdradzie w podstawowych założeniach nie różni się od sposobu leczenia każdej innej depresji o charakterze reaktywnym. Główny trzon wsparcia stanowi psychoterapia, często jednak jej niezbędnym uzupełnieniem okazuje się konsultacja psychiatryczna i leczenie farmakologiczne. Lekarz w sytuacji leczenia pacjenta z depresją po zdradzie może zaproponować środki umożliwiające regululację nastroju, snu, itp. Obszary, nad którymi początkowo osoba zdradzona pracuje z psychoterapeutą, to odzyskanie poczucia siebie jako osoby niezależnej, indywidualnej, poza rolą partnerki czy żony. Docelowo proces terapeutyczny ma pomóc w przywróceniu równowagi i pewnego rodzaju ulgi, jednak warto pamiętać, że w trakcie podróży, jaką jest terapia, będą pojawiały się momenty trudne, budzące opór czy chęć zrezygnowania z kontynuowania terapii. Należy wiedzieć, że to naturalna część procesu "zdrowienia", bez której nie da się wypracować oczekiwanego rezultatu. Podczas pracy z psychoterapeutą możliwe jest również przyjrzenie się powodom, dla których zdrada wywołuje tak skrajne reakcje. Ponowne przepracowanie pewnych zaszłości z pozoru niezwiązanych z bieżącymi wydarzeniami oraz znalezienie sposobów ich rozwiązania, może doprowadzić do uwolnienia od dokuczliwych objawów po zdradzie. Zrozumienie mechanizmów determinujących zdradę i wszystko to, co w jej wyniku się dzieje, daje poczucie pewnego rodzaju przewidywalności. Dlatego też, kiedy pojawiają się kolejne etapy reakcji po zdradzie, osoba zdradzona łagodniej je przechodzi i potrafi zachować pewnego rodzaju dystans. Dopiero po przejściu przez początkową fazę psychoterapii, czyli poradzenie sobie ze skrajnymi emocjami lub opanowanie objawów depresyjnych, możliwe jest relatywnie świadome podejmowane decyzji związanych z dalszym działaniem. Na tym etapie pojawiają się rozważania nad ewentualną odbudową związku, zupełnego zerwania relacji, sposobu regulowania dalszych kontaktów z partnerem itp. W procesie powrotu do równowagi przychodzi tez moment na przyjrzenie się zdradzie w kategoriach lekcji, wyciągając z tego przeżycia wszystko to, co można uznać za konstruktywne. Tak trudna sytuacja może pokazać, które ze swoich potrzeb do tej pory osoba zdradzona zaniedbywała, jakie błędy zostały w związku popełnione i jakie pragnienia pojawiają się w kontekście przyszłych relacji.
Zdrada, brak kary, zadośćuczynienia Rozpoczęte przez ~czwórka, 24 lut 2021 ~czwórka Napisane 24 lutego 2021 - 22:34 @raz napisałeś w innym wątku" "Konfiguracja - oboje cierpia a zadne tego nie wykrzyczy. On, z zalu ze zdradzala, ona z zalu bo nie miala szansy poniesc kary a moze nawet sie pokajac. Obrazanie sie, olanie, udawnie ze 'tego' nie bylo, bycie 'ponad to' nie uzdrawia sytuacji. NIGDY. Tak sie traktuje smieci, ludzi na ktorych nam nie zalezy. ludzi ktorym nie chcemy wybaczyc. Jezeli jestesmy gotowi wybaczyc a tak robimy to jest pastwienie sie nad nimi i czesto tez nad soba. KARA oczyszcza (przy zalozeniu zalu za wystepki) , przywraca godnosc poszkodowanemu i tym bardziej winnemu. Odbycie kary zamyka etap. Otwiera drugi. KARE wyznacza poszkodowany, przerzucenie tego obowiazku na winnego to ponizanie go lub uznanie czynu za ktory ma byc ukarany za nieistostny dla drugiej strony. Brak wyznaczenia kary nie pozwala odbyc pokuty winnemu i powoduje frustracje oraz nienawisc do poszkodowanego (w relacjach, w zwiazku ktory chca kontynuowac). Tak dziala psychika czlowieka o zdrowej 'glowie', od tysiecy lat. na tym opiera sie obecna psychologia. Nie chcesz wybaczyc, nie rob tego, masz prawo ale nie UDAWAJ ze wybaczyles. Nie wciagaj w bagno zarowno siebie udreczajac sie, w imie swojej szlachetnosci jak i drugiej strony nie dajac jej szansy na odbycie KONKRETNEJ kary, trzymajac ja za ryj reszte zycia i patrzac jak sie miota zeby ci wynagrodzic bez perspektywy na koniec tych cierpien, bez perspektywy na normalnosc. Dodatkowo ostentacyjnie (sadystycznie) uzalajc sie przed calym swiatem, pozornie wspanialomyslnie karajac siebie" W zwiazku z tym mam kilka pytań: @raz jak myślisz dlaczego osoba zdradzona ucieka przed wymierzeniem kary, zamiata pod dywan? @Otis, to w sumie też pytanie do Ciebie. Kiedy zdradzony otrzymuje informację od zdradzającego o zdradzie lub on sam przedstawia zdradzającemu dowody jego zdrady a potem nie dąży do wyjaśnienia, napiętnowania czynu, ukarania ale wręcz przeciwnie jest brak jakichkolwiek działań to o co w tym chodzi? Kiedy zdradzony zachowuje się tak jakby się nic nie stało to Waszego męskiego z punktu widzenia dlaczego tak się dzieje? Czy to jest strach zdradzonego przed tym, że konfrontacja pogorszy sytuację i partner, który zdradził odejdzie? Z czego to może wynikać, czy tak jak mi się wydaje z braku szacunku do siebie? Braku miłości do samego siebie, braku adekwatnego poczucia własnej wartości? Czy to już raczej zwykłe wyrachowanie? Zdradzający ma tak wysoką wartość dla zdradzonego, że kalkulacja wyszła na całkowitą nieopłacalność ewentualnego rozwodu, więc należy dla przyszłych zysków, przełknąć porażkę i kontynuować związek. Czy to jest właśnie ta miłość, która wszystko wybaczy? Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Pf ~Pf Napisane 25 lutego 2021 - 00:12 @ Czwórko, poruszyłem ten kamień, więc też się odezwę. Twoje pytania są słuszne. Ja uważam, że u jednych będzie to strach przed samotnością, u innych zaniżone poczucie własnej wartości, jeszcze u innych wyrachowanie. Ale powodów może być jeszcze więcej. Może to być silna, ale też prosta wiara (ta religijna) - właśnie w przebaczenie i w formę miłości. W przebaczenie jako formę nawrócenia. Ile zrozumienia za nią się kryje - to zależy od każdego osobno. Ale nie można jej z gruntu przekreślać, bo może być u niektórych bardzo autentyczna. Może to być i część postrzegania świata oparta na nieocenianiu bez uprzedniego dojścia do odpowiedzi: dlaczego. Stoicka - co nie znaczy pozbawiona uczuć - postawa wobec drugiego człowieka. Trudna do zrozumienia dla drugiej strony szczególnie wtedy, gdy nie potrafi odpowiedzieć dlaczego. Bo z drugiej strony, widzisz, twoje pytanie, choć słuszne, jest też jednostronne. Problem obejmuje przecież dwie strony. Dlaczego druga strona domaga się kary i na podstawie jej charakteru lub braku ocenia stronę, którą zdradziła? Skoro są ludzie, którzy kary nie będą się domagać, a jej fakt uznają za atak na własną suwerenność, to mnie od razu nasuwa się pytanie, co zatem kieruje ludźmi, ktorzy kary dla siebie się domagają? Jak dla mnie linia jest tu bardzo cienka, a pytania mogą paść tej samej natury: czy to ich brak wiary w siebie, brak poczucia własnej wartości, autodestrukcyjna motywacja? Czy to może wyrachowanie: karę odbębnię i mam czystą kartę, do następnego wyskoku i kary? Jako ludzie jesteśmy naprawdę bardzo zróżnicowani w tym, jak odbieramy świat, i jak traktujemy siebie samych. W tej różnorodności ludzkich charakterów ważne jest, moim zdaniem, nie tyle skupiać się na szukaniu przykładów takich czy innych reakcji, ale na istocie tego, co jest istotą samej kary i zadośćuczynienia. Moim zdaniem jest nią zrozumienie. Swojego czynu oraz swoich motywów. A u różnych ludzi w różnym momencie to zrozumienie następuje. U jednych już tuż po dopuszczeniu się zdrady, u innych dopiero w wyniku przyłapani i kary, a jeszcze u innych może zdradę poprzedzać. Już w tych trzech różnych przypadkach forma oraz skutek kary może być inny. Logicznym więc jest, że kara powinna być adekwatna nie tylko do czynu, ale i do osoby i kierujących nią motywów. Trudność partnerów w związku może polegać na wybraniu właściwej drogi. Bo nie znają wystarczająco siebie na wzajem i siebie samych. To z kolei może wynikać z braku uwagi, ale może też wynikać z bycia nieautentycznymi w związku lub w kochaniu wyobrażeń (tak o partnerze, jak i o sobie samym). Największą szansę poradzić sobie samemu z problemem mają pary, w których obie strony są wobec siebie autentyczne. Im mniej tajemnic i gry wokół własnej osoby przed drugim i przed sobą samym, tym łatwiej. Reszta musi najpierw znaleźć drogę do odpowiedzi kim naprawdę są. A to jest kwestia odwagi. U obojga partnerów. Nim się oceni. Wiem, to nie upraszcza odpowiedzi na pytanie w wątku. Ale moim zdaniem tu nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi i jednej uniwersalnej drogi. Miłosci natomiast trudno stawiać zarzut, że może wybaczyć, bo zawsze pojawia się pytanie: dlaczego może zdradzić, prawda? Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Jednorożec ~Jednorożec Napisane 25 lutego 2021 - 11:40 Co to za związek, w którym jedno karze drugiego? I co gorsza potem usprawiedliwia swoje zachowanie i krzywdzenie partnera jego wcześniejszą zdradą. Co to za związek, w którym jedno żyje w poczuciu winy, a drugie to wykorzystuje? Zdrada może mieć różne skutki. Jedni zrozumieją, że to był błąd i więcej tego nie zrobią. Drudzy dojdą do wniosku, że ich związek nie ma szans i sensu, po czym odejdą, nawet aby żyć samemu. W takich przypadkach przyznanie się tylko powiększy ból i cierpienie. Oczywiście są nałogowi zdradzacze, dla których to sport i nic ich nie obchodzą uczucia drugiej strony. Od takich należy się trzymać z daleka, chyba że partner jest taki sam i to toleruje. Jesteśmy tylko ludźmi i każdy popełnia błędy lub zbacza z wytyczonych sobie norm. Ważne, aby wyciągać wnioski i nie krzywdzić się nawzajem. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~40+ ~40+ Napisane 25 lutego 2021 - 13:25 Najbardziej dotkliwą i bolesną "karą" są wyrzuty sumienia. A pewne zachowania potrafią te wyrzuty sumienia wyjątkowo podsycać. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~kobietka ~kobietka Napisane 25 lutego 2021 - 14:57 ~Pf napisał:Może to być silna, ale też prosta wiara (ta religijna) - właśnie w przebaczenie i w formę miłości. W przebaczenie jako formę nawrócenia. Ile zrozumienia za nią się kryje - to zależy od każdego osobno. Ale nie można jej z gruntu przekreślać, bo może być u niektórych bardzo autentyczna. Moim zdaniem - tylko bardzo silnie wdrukowana, przez co ograniczająca. Ale to nie tylko wiara, to wszystko to, co sprowadza się do: "dobry człowiek powinien...". I o ile ma to sens w już podejmowanych wobec drugiego człowieka działaniach, tak nie ma przełożenia na przeżywane uczucia. Uczucia przecież nie rozumieją - uczucia po prostu są. Taki abstrakcyjny przykład: podchodzi do ciebie kobieta w szpilkach. Patrzy ci w oczy, potem tę szpilkę wbija ci w stopę. Ciebie bardzo boli, chce ci się płakać - ale kobieta już w trakcie tłumaczy, że nie mogła inaczej, bo tam - i wskazuje ci palcem jegomościa stojącego pod ścianą - jest koleś, który ją do tego zmusił jakimś strasznym szantażem. Tak czysto rozumowo możesz jej nawet współczuć - ale czy możesz przy tym wypierać, że ta cholerna stopa cię jednak boli? No... możesz. Nawet bardzo długo. Czy ludzie właśnie tak nie postępują z emocjami? Myślą o nich, cenzurują je, unikają ich, obrabiają je w przeróżne ramki cudzych i swoich "powodów", nie dając im ani wybrzmieć (przede wszystkim we własnym wnętrzu), ani - w efekcie - przeminąć. Zwłaszcza "dobre" powody sprawiają, że stoją w schizofrenicznym rozkroku między "czuję" a "wiem". Owszem, możemy rozumieć innych ludzi (jeszcze bardziej oczywistym jest, że powinniśmy do tego właśnie dążyć), ale najpierw sobie samemu dając trochę przestrzeni na własne uczucia. Po kolei. Dla tych ostatnich rzeczywistość skomplikowana nie jest. Wręcz przeciwnie, to bardzo proste - boli cię stopa. Tyle, tła nie ma. Czy twoje powstrzymywanie łez wobec tego prostego faktu ci w czymkolwiek pomoże? Czy raczej będziesz cierpiał coraz bardziej, a partner i tak to odczuje? Jak dla mnie - nie: "powinienem czuć", tylko "w tej chwili czuję to i to". Nie: "to boli, że boli", więc lepiej to zamknąć. Konfrontacja (w mniej więcej cywilizowanej formie oczywiście) oczyszcza, ale ostatecznie nie musi być nawet potrzebna, jeśli człowiek przed uczuciami (jakiekolwiek by one nie były) nie ucieka sam - i sam siebie w ten sposób "oczyścić" potrafi. To nie kwestia dyskursywnego rozumu. Wypieraniem czy inną racjonalizacją się tu niczego nie zdziała. W obecnej chwili jestem przekonana, że to słuszna droga. Tak ogólnie, niekoniecznie ściśle dotycząca tematu wątku. Dlatego, że, cóż... faktycznie działa. I to przede wszystkim, jeśli się nie chce krzywdzić ani siebie, ani innych. Albo jeśli między jednym a drugim nie chce się wybierać. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~kobietka ~kobietka Napisane 25 lutego 2021 - 19:17 Pa! Wszystkim, ale przede wszystkim Tobie. Pa. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~czwórka ~czwórka Napisane 25 lutego 2021 - 22:20 Dzięki. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~raz ~raz Napisane 26 lutego 2021 - 00:26 ~czwórka napisał: ...Kiedy zdradzony otrzymuje informację od zdradzającego o zdradzie lub on sam przedstawia zdradzającemu dowody jego zdrady a potem nie dąży do wyjaśnienia, napiętnowania czynu, ukarania ale wręcz przeciwnie jest brak jakichkolwiek działań to o co w tym chodzi? Kiedy zdradzony zachowuje się tak jakby się nic nie stało to Waszego męskiego z punktu widzenia dlaczego tak się dzieje? Czy to jest strach zdradzonego przed tym, że konfrontacja pogorszy sytuację i partner, który zdradził odejdzie? Z czego to może wynikać, czy tak jak mi się wydaje z braku szacunku do siebie? Braku miłości do samego siebie, braku adekwatnego poczucia własnej wartości? Czy to już raczej zwykłe wyrachowanie? Zdradzający ma tak wysoką wartość dla zdradzonego, że kalkulacja wyszła na całkowitą nieopłacalność ewentualnego rozwodu, więc należy dla przyszłych zysków, przełknąć porażkę i kontynuować związek. Czy to jest właśnie ta miłość, która wszystko wybaczy? @czworka, Chyba kwestia pobudek - wyrachowanie lub strach ,ewentualnie 'naiwnosc' (niewielki odsetek). Wyrachowanie to - zbyt dobrze sie mam aby ryzkowac utrate tego lub zwykle wygodnictwo lub zemsta, ktora jak wiemy najlepiej smakuje na zimno ;) 'Naiwnosc' - to juz wspomniane wyzej wgrane (wychowanie, zle pojmowane zasady religii lub norm spolecznych) przeswiadczenie, 'ze tak trzeba'. To raczej nie wystepuje u ludzi emocjonalnie zrownowazonych. Strach - w szerokim znaczeniu, kompleksy, obawy itpd co sama napisalas, cytujac 'Czy to jest strach zdradzonego przed tym, że konfrontacja pogorszy sytuację i partner, który zdradził odejdzie? Z czego to może wynikać, czy tak jak mi się wydaje z braku szacunku do siebie? Braku miłości do samego siebie, braku adekwatnego poczucia własnej wartości?' Zreszta pewnie pobudek moze byc wiecej, moze to byc mix kilku z wymienionych czy z kazdej wziety jakis powod. Jak wiemy ludzie sa pojebani. WSZYSCY. Kazdy na swoj sposob, jedynie u jednych to bardziej 'widac' a u innych mniej. Jednym ze swoim joblem zyje sie trudniej innym to wcale nie 'przeszkadza' zyc. W kazdym razie to co napisalem, w cytowanym przez ciebie poscie na poczatku tego watku, odnosilo sie do sytuacji - on che wybaczyc (daje szanse), ona chce wybaczenia (zaluje) i zalezy im na naprawie, kontynuacji zwiazku. Wg mnie bez wyznaczenia i odbycia KARY nie da sie zaczac 'od nowa'. MUSI to byc KARA a nie jak pisal pisal np. @robert - bycie konsekwentnym (nie w tej sytuacji) bo jakie konsekwencje mozna wyciagnac w stosunku do zdradzajacego ? Jedynie odejsc. Wybaczyc to nie jest zadna konsekwencja to wrecz jej odwrotnosc. To samo zaczynac 'od nowa'. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~solasi ~solasi Napisane 26 lutego 2021 - 08:45 ~raz napisał: W kazdym razie to co napisalem, w cytowanym przez ciebie poscie na poczatku tego watku, odnosilo sie do sytuacji - on che wybaczyc (daje szanse), ona chce wybaczenia (zaluje) i zalezy im na naprawie, kontynuacji zwiazku. Wg mnie bez wyznaczenia i odbycia KARY nie da sie zaczac 'od nowa'. MUSI to byc KARA a nie jak pisal pisal np. @robert - bycie konsekwentnym (nie w tej sytuacji) bo jakie konsekwencje mozna wyciagnac w stosunku do zdradzajacego ? Jedynie odejsc. Wybaczyc to nie jest zadna konsekwencja to wrecz jej odwrotnosc. To samo zaczynac 'od nowa'. @Raz, napisz proszę o jakiej karze mówisz. Próbuję to jakoś ogarnąć i się zastanawiam... Kto wyznacza tę karę, jaka to kara, jak się odbywa? Nie za bardzo to rozumiem, jak w relacji romantycznej między dwojgiem dorosłych osób można mówić o karze... A jeśli kara, to i pewnie czasem za coś trafia się nagroda. Czy wierność winna być nagradzana? Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Star ~Star Napisane 26 lutego 2021 - 09:40 Mnie też cały czas zastanawia o jakiej karze myśli @raz. Co to za kara i jak długo ona miałaby trwać? Moim zdaniem jedynym sposobem, aby uratować związek po zdradzie jest wybaczenie, próba odbudowania zaufania, oddzielenie przeszłości grubą kreską i nie oglądanie się wstecz (choć zapomnieć się nie da). Jeżeli wątek zdrady ciągnie się w nieskończoność to zatruwa życie w tej relacji. Jeśli ktoś cały czas jest podejrzliwy, sprawdza partnera, posądza go ciągle o niewierność i szpieguje za każdym razem gdy opuści dom to nie jest to już związek kochających się ludzi a więzienie. Jeśli ktoś nie potrafi wybaczyć i zaufać ponownie (a ma do tego prawo) to najlepszym rozwiązaniem jest rozstanie. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Jednorożec boomer ~Jednorożec boomer Napisane 26 lutego 2021 - 12:45 @Raz jako boomer jest starej daty. Dajcie mu spokój. Pewnie za wierność i posłuszność daje cukierki, a za przewinienia kobiety względem mężczyzny klapsy na pupę. ;p Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Robert1971 ~Robert1971 Napisane 26 lutego 2021 - 12:54 Ja myślę, że zgubiliśmy tu chyba definicję zdrady... Bo to, że odbycie z kimś stosunku seksualnego za zdradę się uważa to chyba jasne - choć i takie rzeczy mogą być w niektórych kręgach uważane za dozwolone ;-). Ale gdy ktoś sobie poflirtuje z koleżanką z pracy - czy to już zdrada? Gdy przy okazji załatwiania spraw służbowych - powiedzmy - odbędzie przyjacielską pogawędkę, może i trochę figlarną - czy to już zdrada? Albo utrzymuje z kimś kontakt - telefoniczny, mailowy, spotyka się regularnie - czy to zdrada? Ma przyjaciółkę (facet) i ona wie o wielu 'ich' sprawach - czy to zdrada? To bardzo szerokie pojęcie :-). Może ktoś też mieć lepszy kontakt ze swoją własną mamuśką niż z żoną/mężem - i to też można uznać za rodzaj zdrady - że pozwala w ogóle mamuśce wtrącać się w ich sprawy. Pisałem o konsekwencjach - czyli spij piwo, którego naważyłaś/eś. Ot tyle. Nie wyobrażam sobie funkcjonowania z kimś, kto się sprzeniewierza - nie dotrzymuje słowa, nie respektuje moich potrzeb, pogardza, ma w dupie, nie współpracuje... To bym nazwał zdradą. W szerszym pojęciu odmawianie seksu też można uznać za zdradę - bo czymże jest związek dwojga ludzi bez seksu gdy przynajmniej jedno z nich go potrzebuje. I co...? Jak ona poszła sobie na lewiznę, to mam zdjąć pasa i spuścić lanie na dupę - dziesięć gorących? No trochę bez sensu. Co miałbym przez to zyskać? Zatem albo to akceptuję i wybaczam - mówi się 'trudno' i kocha się dalej, a ja się zastanawiam co jest 'nie tak' i jak tu zapobiec dalszym tego typu zdarzeniom, albo... Mówię wprost: Skoro Ci tak z nim dobrze, to droga wolna - ja z Tobą nie chcę dłużej dzielić łoża :-). No innego wyjścia raczej nie widzę. Takie 'nic nierobienie' nie prowadzi do dobrych efektów - atmosfera będzie kiepska i tak doprowadzi do rozstania. Moim zdaniem trzeba coś z tym zrobić i temat zamknąć. Chyba, że ktoś jest 'cierpiętnikiem' z natury i takie 'cierpiętnictwo' daje mu rodzaj satysfakcji - kocham to mogę pocierpieć. A niepozamykane tematy go kręcą. Albo jest życiowo na tyle nieporadny, że boi się odejścia, samotności, samodzielności - tacy też są. :-) Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~raz ~raz Napisane 26 lutego 2021 - 17:26 ~solasi napisał:~raz napisał: W kazdym razie to co napisalem, w cytowanym przez ciebie poscie na poczatku tego watku, odnosilo sie do sytuacji - on che wybaczyc (daje szanse), ona chce wybaczenia (zaluje) i zalezy im na naprawie, kontynuacji zwiazku. Wg mnie bez wyznaczenia i odbycia KARY nie da sie zaczac 'od nowa'. MUSI to byc KARA a nie jak pisal pisal np. @robert - bycie konsekwentnym (nie w tej sytuacji) bo jakie konsekwencje mozna wyciagnac w stosunku do zdradzajacego ? Jedynie odejsc. Wybaczyc to nie jest zadna konsekwencja to wrecz jej odwrotnosc. To samo zaczynac 'od nowa'. @Raz, napisz proszę o jakiej karze mówisz. Próbuję to jakoś ogarnąć i się zastanawiam... Kto wyznacza tę karę, jaka to kara, jak się odbywa? Nie za bardzo to rozumiem, jak w relacji romantycznej między dwojgiem dorosłych osób można mówić o karze... A jeśli kara, to i pewnie czasem za coś trafia się nagroda. Czy wierność winna być nagradzana? @solasi, ja z kolei probuje ogarnac co to jest ta 'relacja romantyczna między dwojgiem osób'. To te nowoczesne okreslenie jak kobieta daje doopki tylko jednemu facetowi a on bzyka tylko ja ? ;) A jesli za 'zle' zycie (przestepstwa) karze sie wiezieniem czy nawet smiercia to za 'dobre' zycie jaka powinna byc nagroda ? dodatkowe zycie? Nie zartujmy sobie ;). Nagroda jest jedynie uznanie w oczach innych ludzi, w opisywanym przypadku w oczach partnera, czyli udany zwiazek. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~czwórka w świetnym humorze ~czwórka w świetnym humorze Napisane 26 lutego 2021 - 17:34 ~Jednorożec napisał: (...) za przewinienia kobiety względem mężczyzny klapsy na pupę. ;p I takie kary to ja rozumiem;-) Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~czwórka ~czwórka Napisane 26 lutego 2021 - 17:44 ~raz napisał:~solasi napisał:~raz napisał: W kazdym razie to co napisalem, w cytowanym przez ciebie poscie na poczatku tego watku, odnosilo sie do sytuacji - on che wybaczyc (daje szanse), ona chce wybaczenia (zaluje) i zalezy im na naprawie, kontynuacji zwiazku. Wg mnie bez wyznaczenia i odbycia KARY nie da sie zaczac 'od nowa'. MUSI to byc KARA a nie jak pisal pisal np. @robert - bycie konsekwentnym (nie w tej sytuacji) bo jakie konsekwencje mozna wyciagnac w stosunku do zdradzajacego ? Jedynie odejsc. Wybaczyc to nie jest zadna konsekwencja to wrecz jej odwrotnosc. To samo zaczynac 'od nowa'. @Raz, napisz proszę o jakiej karze mówisz. Próbuję to jakoś ogarnąć i się zastanawiam... Kto wyznacza tę karę, jaka to kara, jak się odbywa? Nie za bardzo to rozumiem, jak w relacji romantycznej między dwojgiem dorosłych osób można mówić o karze... A jeśli kara, to i pewnie czasem za coś trafia się nagroda. Czy wierność winna być nagradzana? @solasi, ja z kolei probuje ogarnac co to jest ta 'relacja romantyczna między dwojgiem osób'. To te nowoczesne okreslenie jak kobieta daje doopki tylko jednemu facetowi a on bzyka tylko ja ? ;) A jesli za 'zle' zycie (przestepstwa) karze sie wiezieniem czy nawet smiercia to za 'dobre' zycie jaka powinna byc nagroda ? dodatkowe zycie? Nie zartujmy sobie ;). Nagroda jest jedynie uznanie w oczach innych ludzi, w opisywanym przypadku w oczach partnera, czyli udany zwiazek. Kara jakakolwiek, choćby szczera rozmowa co się czuje z powodu tej zdrady, jakaś reakcja na to wydarzenie. A nie, że tak nic i dalej lecimy z tym życiem. Co tu by jeszcze odhaczyć na tej liście: żona jest, dzieci są, pies/kot jest, mieszkanie jest, samochód jest, praca jest. Chodzi o to żeby nie żyło się obok a razem. No chyba, że jednak ja się mylę, chodzi właśnie o to żeby żyło się obok, że tak się powinno żyć w małżeństwie, to jest właściwe. Czyli robię wszystko co chcę w pierwszej kolejności i co jest dla mnie ważne a reszta niech się ustawi w kolejce. Kompletnie nie pojmuje tego kochania siebie, chociaż rozumiem co to znaczy szacunek do siebie. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~raz ~raz Napisane 26 lutego 2021 - 17:50 ~Star napisał:Mnie też cały czas zastanawia o jakiej karze myśli @raz. Co to za kara i jak długo ona miałaby trwać? Moim zdaniem jedynym sposobem, aby uratować związek po zdradzie jest wybaczenie, próba odbudowania zaufania, oddzielenie przeszłości grubą kreską i nie oglądanie się wstecz (choć zapomnieć się nie da). Jeżeli wątek zdrady ciągnie się w nieskończoność to zatruwa życie w tej relacji. Jeśli ktoś cały czas jest podejrzliwy, sprawdza partnera, posądza go ciągle o niewierność i szpieguje za każdym razem gdy opuści dom to nie jest to już związek kochających się ludzi a więzienie. Jeśli ktoś nie potrafi wybaczyć i zaufać ponownie (a ma do tego prawo) to najlepszym rozwiązaniem jest rozstanie. @star (rowniez @solasi bo pytala o to samo), troche dziwne te domaganie sie wskazania jaka to ma byc konkretnie kara, jak dlugo ma trwac, jak ma byc odbywana. Kto ja wyznacza juz pisalem - poszkodowany (oczywiscie winny na nia przystaje). Wlasnie o to tu chodzi. Ogolnie powiedzialbym, ze kara ma byc adekwatna do uczynku ale nie symetryczna. Uciazliwa ale nie wyniszczajaca. Musi miec ramy czasowe. To tyle. Jaka bedzie to KONKRETNA kara jest calkowicie niestotne a raczej nie da sie tego sztywno okreslic. Moze byc dowolna, rozna jak rozni sa ludzie, jak rozne sa zwiazki i na jak roznych zasadach dzialaja. Troche jestem zdziwony, ze w tym watku ciagle przewija sie i to na powaznie, postrzeganie KARY jedynie w znaczeniu - kara cielesna. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Pf ~Pf Napisane 26 lutego 2021 - 17:52 Powiem tak: związek dwojga ludzi, jak każda inna forma związku, bazuje na regułach. W żadnej dziedzinie życia nie jesteśmy sobie chyba w stanie wyobrazić funkcjonowania wzajemnych ludzkich zależności bez określających je zasad, w których jasne są zadania, prawa, ale również i kary. Te zasady są konieczne niezależnie od tego, czy podstawą związku jest wzajemne zaufanie, czy cokolwiek innego. To po pierwsze, i moim zdaniem, racjonalne. Gdy zasady są jasne, zapobiegają one nieporozumieniom. A jednym z największych jest, moim zdaniem to, które widać w reakcji na pojęcie kary: że dla wielu kara jest w swej naturze zaprzeczeniem zaufania czy zaprzeczeniem miłości. Otóż nie jest. Jest częścią reguł i jest formą konsekwencji wobec złamania reguł związku. I tyle. Więc to, co jako pojęcie kary się tu przewija – jak choćby wieczne wyrzuty, trzymanie kogoś w poczuciu winy, czy nawet danie komuś w dupę – to nie jest forma kary, lecz wyraz bezsilności oraz wynik braku owych jasnych reguł. No chyba, że obie strony się na taką formę kary umówią – ale wtedy, karane, powinny siedzieć cicho i znosić to, na co się zgodziły. Jesteśmy przecież dorośli, i jeśli ustalamy raniące nas reguły, to już nasz problem. Dla mnie natomiast kara to jasny, czytelny sygnał. Akceptowany przez obie strony jako konsekwencja, nie odbierający żadnej ze stron poczucia godności w sytuacji, gdy miłość i inne wyższe uczucia zostają zdradą sponiewierane. W przypadku związku i zdrady, tak jak w przypadku innych umów, wchodzi w grę zerwanie umowy. Jedynie od tego jak funkcjonował związek, jak głęboka i jak wzajemna więź łączy obie strony, to zerwanie umowy może być pełne, ale może być też czasowe, warunkowe, czy nawet wyłącznie symboliczne. Jak w każdej sytuacji, karze towarzyszyć będzie ból. Ale ból nie jest i (jeżeli się kochamy) nie ma być wynikiem kary, lecz czynu, którego kara jest jedynie konsekwencją. I mimo bólu, kara wprowadza jasność sytuacji. Jasność pozycji, na których w tej nowej sytuacji znajdują się obie strony. Robi się czyste, wolne miejsce na przeprosiny i na przebaczenie. To, czy tę, czy też tamtą stronę na ten kolejny krok stać, to już znowu inna sprawa. Tu do głosu ma szansę w pełni powrócić znowu miłość, u obu stron. Ale tak zdadzony, jak i zdradzający mają przede wszystkim szansę do oczyszczenia. Do jasnego spojrzenia na zdarzenie, sytuację, swoją rolę a przede wszystkim na wartość swoją i tworzonego wspólnie związku. I to jest najważniejsze, ponieważ zdrada obie te wartości, u obu stron, poddaje głębokiej wątpliwości. A, moim zdaniem, obie strony mają prawo do odzyskania zrozumienia i poczucia swojej wartości oraz wartości tego, co wspólnie stworzyły. To jest podstawa ufności budowanej na sobie i na drugim człowieku. Potrzebujemy do życia jednej i drugiej tak długo, jak długo nie jesteśmy ostatnim egzemplarzem naszego gatunku. I tyle ja rozumiem pod pojęciem kary i przebaczenia. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Jednorożec ~Jednorożec Napisane 26 lutego 2021 - 18:08 Pleciecie androny. Jak jest kara to jest zemsta, a nie przebaczenie i zrozumienie. Jak jest kara to jest egoizm, bo Ty czujesz się pokrzywdzony, ty domagasz sie sprawiedliwości i ty musisz wyrównać rachunki. Karze musi towarzyszyć ból? Serio? Od kiedy to miłość polega na zadawaniu bólu. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~40+ ~40+ Napisane 26 lutego 2021 - 18:15 Tu nie chodzi o karę w dosłownym sensie, jako rewanż, zemstę. Myślicie i patrzycie jednowymiarowo. Trochę jakby z klapkami na oczach. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~raz ~raz Napisane 26 lutego 2021 - 18:15 ~czwórka napisał: Kara jakakolwiek, choćby szczera rozmowa co się czuje z powodu tej zdrady, jakaś reakcja na to wydarzenie. A nie, że tak nic i dalej lecimy z tym życiem. Co tu by jeszcze odhaczyć na tej liście: żona jest, dzieci są, pies/kot jest, mieszkanie jest, samochód jest, praca jest. Chodzi o to żeby nie żyło się obok a razem. No chyba, że jednak ja się mylę, chodzi właśnie o to żeby żyło się obok, że tak się powinno żyć w małżeństwie, to jest właściwe. Czyli robię wszystko co chcę w pierwszej kolejności i co jest dla mnie ważne a reszta niech się ustawi w kolejce. Kompletnie nie pojmuje tego kochania siebie, chociaż rozumiem co to znaczy szacunek do siebie. Czolem Czworka, W trakcie jak swoje pisalem to ty zdazylas juz opublikowac :) Jakakolwiek (kara) to chyba zle slowo, to takie - byleby byla ta kara, moze byc byle jaka, nawet pozorna. Chyba nie o to chodzi. Napisalem wyzej jakie ja widzialbym kryteria kary. W kazdym razie winny musi byc gotowy poswiecic 'cos' aby odkupic winy a poszkodowany gotowy do calkowitego wybaczenia po czasie odbytej 'proby'. Wtedy mozna domniemywac szczerosc z obu stron. Dopiero wtedy GRUBA KRESKA. To wtedy dziala jak spoiwo 'nowego' poczatku zwiazku, bo przyszlo z trudem, tak jak z trudem wydaje sie ciezko zarobione pieniadze. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie » odpowiedz » do góry
Poczucie winy w psychologii często jest rozpatrywane wspólnie z takimi emocjami, jak wstyd, zażenowanie czy zakłopotanie. I chociaż każde z tych odczuć ma nieco inny charakter, to do tej pory nie znaleziono metodologicznie mocnego narzędzia pomiarowego, które pozwoliłoby rozdzielić te emocje. Poczucie winy współtowarzyszy często różnym problemom natury psychicznej, np. depresji, samotności, kryzysom małżeńskim, alkoholizmowi, narkomanii, zdradzie, zaburzeniom nawyków i popędów czy trudnościom wieku pokwitania itp. Na czym polega rygoryzm sumienia? Po co człowiekowi samokrytyka? Czym różni się poczucie winy od poczucia wstydu? Jakie rodzaje winy daje się wyróżnić i jaki jest związek między samopotępieniem a depresją? spis treści 1. Poczucie winy a poczucie wstydu 2. Patologia poczucia winy i samooskarżanie się 3. Rodzaje poczucia winy 4. Dojrzałe poczucie winy i poczucie winy patologiczne rozwiń 1. Poczucie winy a poczucie wstydu Wstyd jest emocją szczególną, bo może być zarówno negatywny, jak i pozytywny. Negatywny – ponieważ stanowi efekt przekraczania własnych norm i świadomości bycia niedoskonałym. Pozytywny – bowiem dzięki poczuciu wstydu człowiek unika uchybień i wykroczeń. Wstyd jest pożądaną emocją, bo informuje innych, że ma się wewnętrzne hamulce i kontrolę nad nagannymi czynami. Poczucie wstydu odnosi się zazwyczaj do zasad religijnych i norm społecznych, a w psychopatologii wiąże się z objawami depresji. Wstyd powstaje wówczas, gdy człowiekowi nie udaje się żyć zgodnie z osobistymi ideałami. Odczuwa wtedy hańbę, poczucie niższości, szczególnie w oczach osób znaczących, których opinia jest osobiście ważna. Zobacz film: "Coraz więcej Polaków cierpi na depresję" Wstyd jest strażnikiem przyzwoitości, a więc w odniesieniu do koncepcji Zygmunta Freuda, to aspekt superego – cenzora moralnego. Ze wstydem ma się do czynienia wówczas, gdy człowiek działa wbrew swojemu „Ja idealnemu”, czyli przeciwko standardom wartościowania własnej osoby. Jeżeli wymagania są wygórowane, może pojawić się niska samoocena i brak samoakceptacji. W czym tkwi różnica między poczuciem wstydu a poczuciem winy? Wina to silniejsza i dłużej trwająca emocja, której towarzyszy uczucie popełnienia zła. Człowiek sam dla siebie staje się sędzią i stara się przepracować zdarzenia we własnej świadomości bez świadków i pomocy innych. Natomiast poczucie wstydu pojawia się w społecznym kontekście i jest przede wszystkim związane z usiłowaniem zachowania pozytywnego obrazu siebie w oczach innych. W tym przypadku sędziami są ludzie fizycznie obecni lub wyobrażeni. 2. Patologia poczucia winy i samooskarżanie się Poczucie winy jest emocją „kognitywną” i nieobecną we wczesnym dzieciństwie. Pojawia się dopiero, gdy dziecko jest zdolne zrozumieć znaczenie przekraczania standardów zachowania, umie rozróżnić dobro od zła. Kształtuje się stopniowo wraz z rozwojem molarnym od poziomu przedkonwencjonalnego, kiedy dziecko pragnie tego, co przyjemne, a unika kary, do poziomu postkonwencjonalengo (powyżej około 16. roku życia), kiedy następuje interioryzacja zasad moralnych i wypracowanie autonomicznych norm etycznych. Poczucie winy to informacja, że jednostka wypracowała własny system wartości, który wpływa na jej zachowanie oraz że ma wgląd w siebie. Na poziomie konotacyjnym poczucie wstydu jest bliskie zakłopotaniu czy zażenowaniu. Zakłopotanie to słabsza emocja z „rodziny wstydu”. Źródłem zażenowania są raczej trywialne sytuacje o charakterze zaskoczenia, które powodują humor, uśmiech i żartowanie z siebie, natomiast wstyd demaskuje umiejscowione w psychice braki czy słabe strony „Ja”, co skutkuje autoobrazą, złością, samokrytyką i usprawiedliwianiem się. Zawstydzenie i zażenowanie mają związek z nieśmiałością. Ludzie nieśmiali, którzy bezustannie poddają swoje zachowania autoanalizie, szybciej zareagują tymi emocjami w sytuacjach społecznych, gdy ich idealne ego będzie wystawione na próbę. Problematyką poczucia winy zajmują się nie tylko psychologowie kliniczni czy psychologowie osobowości, ale też teolodzy, etycy i duchowni, gdyż tematyka dotyka sumienia człowieka, samooskarżania i skrupułów. 3. Rodzaje poczucia winy Poczucie winy to niejednorodny stan emocjonalny, który przyjmuje różne wymiary. Wyróżnia się: prawne poczucie winy – w przypadku naruszenia zasad i standardów życia społecznego, niezależnie od tego, czy zostało się schwytanym i czy są obecne wyrzuty sumienia, np. po przejechaniu na czerwonym świetle czy kradzieży batona ze sklepu; społeczne poczucie winy – złamanie niepisanych reguł i oczekiwań społecznych, np. w przypadku złośliwej krytyki innych, plotkowania, obmawiania; personalne poczucie winy – naruszanie własnych nakazów sumienia, osobiste przeświadczenie, że zachowanie odbiega od wyznaczonych sobie norm i zasad; teologiczne poczucie winy – wyrzuty sumienia, pojawiające się na skutek naruszenia praw i zasad etycznych bez względu na to, jaką religię się wyznaje. Wina może być też obiektywna albo subiektywna. Ogólne poczucie winy wiąże się z wyrzutami sumienia, poczuciem wstydu, potępienia i żalu, że zrobiło się coś, czego nie powinno się robić lub zaniedbało się coś, co jest istotne. Ponadto pojawia się strach, lęk przed karą, chęć zadośćuczynienia albo izolowanie się od innych. Poczucie winy może mieć charakter właściwy, kiedy odczuwa się wyrzuty proporcjonalne do wykroczenia i motywuje do poprawy albo niewłaściwy, gdy poczucie winy jest zbyt silne, nieadekwatne do czynu lub zbyt słabe czy w ogóle nieobecne. 4. Dojrzałe poczucie winy i poczucie winy patologiczne Dojrzałe przeżywanie poczucia winy świadczy o dojrzałej osobowości i umożliwia zachowanie równowagi psychicznej. Zdrowe sumienie to również stabilna samoocena. Człowiek jest wówczas zdolny przyznać się do czynu niezgodnego z własnym systemem wartości i standardami społecznymi, czemu towarzyszy ekspiacja, chęć zadośćuczynienia, pokuty i naprawienia błędu. Patologia poczucia winy wiąże się natomiast z różnymi zaburzeniami natury psychicznej, np. może pojawić się zaniżona samoocena, depresja, zaburzenia nawyków i popędów, symptomy charakterystyczne dla osobowości dyssocjalnej itp. Kiedy pojawia się ryzyko takich zaburzeń? Kiedy system wartości nie został zinterioryzowany (uwewnętrzniony). Kiedy występują zakłócenia w zdolności krytycznej oceny własnych zachowań. Kiedy reakcja emocjonalna w wyniku autoanalizy prowadzi do negatywnych objawów, jak: poczucie zagrożenia, poczucie bezwartościowości, poczucie bycia gorszym, odmawianie sobie prawa do szczęścia, szacunku i miłości. Nadmierne poczucie winy, koncentracja na słabościach, błędach, porażkach, wykroczeniach, poczucie niedorastania do ideału oraz zaniżona samoocena to częste objawy depresji. Mogą one wynikać np. z przyjętego systemu wartości lub tendencji perfekcjonistycznych, które nie dają prawa na bycie niedoskonałym, co często prowadzi do lęku, niepewności, zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych czy symptomów charakterystycznych dla osobowości anankastycznej. Przyczyn poczucia winy można wymienić kilka. Są to np. nierealne oczekiwania, kiedy rodzice, pracodawcy, przyjaciele, osoby z zewnątrz, ale też sama jednostka stawia sobie poprzeczkę zbyt wysoko. Standardy są niemożliwe do zrealizowania, stąd pojawia się krytyka, potępienie i skargi. Inne źródło poczucia winy to presja społeczna i poczucie niższości. Człowiek niejednokrotnie w dzisiejszym świecie przegrywa w „wyścigu szczurów”, nie wytrzymuje tempa konkurencji, dlatego istnieje ryzyko, że zacznie się obwiniać za to, jaki jest beznadziejny. Rygoryzm sumienia, nadmierny samokrytycyzm, sztywność w zakresie oceny własnych zachowań, zbyt rygorystyczne trzymanie się przepisów i ciągła postawa oceniająca wobec własnej osoby to nie tylko baza dla depresji. Osobowość skrupulatna, jak potocznie się ją określa, może wynikać np. ze zbyt wygórowanych aspiracji wobec dziecka ze strony rodziców, co destabilizuje obraz samego siebie, przyczynia się do dezorientacji, koncentracji na rytuałach i natrętnych myślach o sobie, a w ostateczności prowadzi do nerwicy natręctw. Patologie w zakresie poczucia winy i „nieprawidłowo wyregulowane sumienie” mogą zmierzać w dwóch skrajnych kierunkach – albo do lekceważenia zasad moralnych i ignorowania norm społecznych, co prowadzi do zachowań patologicznych, np. bójek, wandalizmu, kradzieży itp. albo - z drugiej strony - zbyt rygorystyczne sumienie, które rodzi nieadekwatne poczucie winy, lęk i nadodpowiedzialność za własne czyny może przyczynić się do zachowań autodestrukcyjnych, jak autoagresja i samookaleczanie. Potrzebujesz konsultacji z lekarzem, e-zwolnienia lub e-recepty? Wejdź na abcZdrowie Znajdź Lekarza i umów wizytę stacjonarną u specjalistów z całej Polski lub teleporadę od ręki. polecamy